Czas na kolejny przegląd NEWSKÓW – dzisiaj najciekawsze teksty z grudnia, a w nich:
– Mambo Dżambo ski resort
– Szalony pomysł – narty w Polsce!
– Eksplozja formy, ale nie chodzi o narciarzy
– Narciarskie Oscary przyznane – Karpacz znów musiał obejść się smakiem…
– Braveheart – edycja zimowa
Zapraszam do lektury:
Mambo Dżambo ski resort
W poszukiwaniu alternatywnych dla Alp destynacji, możemy spojrzeć na Azję i Pakistan. Tamtejsza Swat Valley ma ambicję stać się silną konkurencją dla Europy, a na jej perłę wyrasta ośrodek Malam Jamba (czyt. Mambo Dżambo). Promocyjne teksty mówią o bogatym dziedzictwie kulturowym i licznych aktywnościach, choć na stronie samego ośrodka trudno znaleźć ceny skipasów jako takich, a wszelkim dostępnym, narciarskim aktywnościom towarzyszą „instruktorzy” i „przewodnicy”.,,

Szalony pomysł: na narty do Polski!
Choć ja lubię sobie pośmieszkować z oferty narciarskiej rodzimych ośrodków, to są tacy, którzy polecają Polskę jako narciarską destynację! W tekście jest kilka nieścisłości: np. że Karpacz oferuje 6 km tras narciarskich (powinno być: „nieczynnych”), albo że Czarna Góra na Dolnym Śląsku jest stacją „cichą”. Autor uczciwie przyznaje jednak, że w weekendy robi się tłoczno i poleca planować wyjazd w środku tygodnia oraz aby raczej omijać ferie zimowe. Ogólnie – całkiem miły tekst.

Szusowanie na (aktywnym) wulkanie
W 2019 r. jeździłem na wulkanie Etna na Sycylii i wtedy wulkan lekko i przyjaźnie dymił z krateru. W grudniu 2025 jego forma eksplodowała i przywalił porządnie, a narciarze jeździli przy akompaniamencie wulkanicznych wybuchów i w chmurze czarnego dymu. Jeśli nie macie czasu lecieć na Sycylię, to podobnych wrażeń możecie doświadczyć w Zieleńcu po 16.00, gdy odjeżdżający narciarze odpalają swoje Passaty TDI i muzykę w radio. A film z Etny zobaczycie w artykule na stronie Washington Post.

And the winner is…
Jak co roku dropnęły wyniki „World Ski Awards” i tytuły dla najlepszych ośrodków, hoteli czy operatorów narciarskich. Zestawienia tworzone są dla poszczególnych kontynentów i krajów, więc możemy poznać ulubione (bo wybierane głosami narciarzy) destynacje w różnych częściach świata. Kto wygrał w Polsce – nie zdradzę, ale dodam tylko, że nie był to ani Karpacz, ani Szklarska…
Braveheart na śniegu.
Szkocja w ogóle nie kojarzy się z nartami, choć ośrodków o dużych tradycjach jest tu sporo; Glencoe, Cairngorms, Nevis Range, Lecht… W ostatnich latach śniegu jest bardzo mało i sezon, który w przeszłości trwał od świąt Bożego Narodzenia do Wielkanocy, skrócił się do jakiegoś 1,5 miesiąca. Szansą jest produkcja sztucznego śniegu, który pozwoli na choćby ograniczone szusowanie, przynajmniej do czasu, gdy nie sypnie z nieba… Ciekawa analiza przyszłości szkockiego narciarstwa w linku poniżej:



