Jeśli bywacie w górach to na pewno znane jest Wam pojęcie “okna pogodowego”. To taki dzień, gdy po dłuższym okresie niepogody – zachmurzenia, mgły i opadów – na pewien czas wychodzi słońce, by wkrótce znów skryć się za chmurami. Jak się okazuje, istnieje także antyokno pogodowe, tj. sytuacja, gdy dłuższy okres pięknej pogody przerwany jest chwilą szarugi. Owe antyokno pogodowe odkryłem sam, kiedy podczas pobytu w niemieckim Szwarcwaldzie udałem się do największego ośrodka regionu, stacji Feldberg.
Jeszcze dzień wcześniej jadłem obiad w restauracyjnym ogródku, ciesząc się niespodziewanymi 20-oma stopniami Celsjusza. Dzień później wracałem już do domu, jadąc na wschód wprost w oślepiające słońce. Jednak w dzień, na który zaplanowałem narty, był pochmurny, mglisty i wilgotny.

Nie było mi zatem dane sprawdzić, czy z najwyższego szczytu Szwarcwaldu (1493 m.n.p.m.) faktycznie widać Alpy i Mont Blanc. Nie skosztowałem też trasy Pucharu Świata, podobno ze względu na awarię wiodącego nań wyciągu, którego naprawę odłożono już na lato.

Sama stacja jest bardzo ciekawa – choć nie jest położona jakoś szalenie wysoko, tutejszy mikroklimat sprzyja opadom śniegu. Faktycznie, choć w dolinach nie bo go w ogóle, to w samym ośrodku leżało go spoko, choć głównie w lesie, a nie na mocno już rozjeżdżonych trasach.
Łącznie jest tu ponad 60 km nartostrad, począwszy od oślich łączek, przez ambitniejsze trasy „czerwone”, skończywszy na wspomnianej trasie pucharowej i nieratrakowanych szlakach „skitour”. Te ostanie też były oficjalnie zamknięte, ale postanowiłem nimi zjechać i de facto ubytków śniegu wcale nie było na nich więcej, niż na trasach otwartych.
Na tych ostatnich miejscami wystawały już połacie ziemi i kamieni, co jednak aż tak bardzo mnie nie martwiło, bo przy braku widoków, kluczenie między plackami gruzu stanowiło ciekawe urozmaicenie zjazdów.

Gdyby ktoś kiedyś chciał zaliczyć szwarcwaldzki, narciarski experience, to można tu przyjechać na skoki narciarskie w Titisee-Neustad lub Hinterzarten, a przy okazji zaliczyć wizytę w ośrodku Feldberg i/lub w pobliskich termach.
Ja sam mam mocny niedosyt po mojej mglistej wizycie, co jednak jest świetnym pretekstem, by wrócić tu w przyszłym sezonie.








