Skoro Szwarcwald, to po czarnym!

Jeśli bywacie w górach to na pewno znane jest Wam pojęcie “okna pogodowego”. To taki dzień, gdy po dłuższym okresie niepogody – zachmurzenia, mgły i opadów – na pewien czas wychodzi słońce, by wkrótce znów skryć się za chmurami. Jak się okazuje, istnieje także antyokno pogodowe, tj. sytuacja, gdy dłuższy okres pięknej pogody przerwany jest chwilą szarugi. Owe antyokno pogodowe odkryłem sam, kiedy podczas pobytu w niemieckim Szwarcwaldzie udałem się do największego ośrodka regionu, stacji Feldberg.

Czytaj dalej Skoro Szwarcwald, to po czarnym!

Zug znaczy pociąg!

Choć lubię odkrywać coraz to nowe miejsca, to do niektórych wracam regularnie. Tak jest na przykład w przypadku Zugspitze, w którym co roku, w kwietniu, w kameralnym gronie znajomych kończę sezon narciarski. Jest to, rzecz jasna, koniec symboliczny, bo sezon trwa przez cały rok. Czytaj dalej Zug znaczy pociąg!

Diuna – edycja narciarska.

W sierpniu zasadniczo zajmowałem się aktywnościami nienarciarskimi. Jadąc jednak pojeździć rollercoasterami w niemieckim Europa Parku, po drodze wypatrzyłem miejsce, którego nie mogłem ominąć! Bawarskie Monte Kaolino to mały park rozrywki, w którym znajdziemy m.in. 260-metrowy stok narciarski, zbudowany z 35 milionów ton piasku kwarcowego, pochodzącego z pobliskiej kopalni kaolinitu.

Czytaj dalej Diuna – edycja narciarska.

Cwany Ga-Pa.

Choć od kilku lat zimowy sezon narciarski kończę pod górującym nad Garmisch-Partenkirchen ośrodku Zugspitze, to w samym Ga-Pa nigdy jeszcze nie jeździłem.  W tym roku jednak się to zmieniło i kilka pięknych, styczniowych dni spędziliśmy eksplorując stoki ośrodka „Garmisch Classic”. Nie zabrakło także wizyty we wspomnianym Zugspitze a także wypadu na austriacką stronę, do Lermoos. Ale po kolei.

Czytaj dalej Cwany Ga-Pa.