Przejdź do treści
SkiBum.pl

SkiBum.pl

Sezon nie kończy się nigdy!

  • Główna
  • O czym piszę?
  • Wszystkie wpisy
  • NEWSKI, czyli narciarskie niuski.
  • O mnie

Tag: Bornholm

Opublikowane w 12 sierpnia, 202011 stycznia, 2024

Narciarskie tropy na Bornholmie.

Tegoroczne wakacje spędzałem m.in. na Bornholmie. Co prawda na alpejskich lodowcach spadło przedwczoraj 40cm i warunki, jak na sierpień, zrobiły się absolutnie cudowne, ale mnie akurat wywiało (a raczej wydryfowało) na duńską wyspę, gdzie śniegu jest mało nawet zimą, ale za to jest sporo wody.
Czytaj dalej Narciarskie tropy na Bornholmie.

Jeździmy razem:

Ostatnie wpisy:

  • Pitztal reloaded.
  • Praska wiosna (lato, jesień)…
  • Szczęśliwa „siódemka” – 7 lodowców na idealne wejście w sezon (edycja 2025).
  • Powder alert w Wilnie.
  • Narty w lecie – poradnikoprzewodnik (edycja 2025).
  • Zug znaczy pociąg!
  • Sztuka jeżdżenia na nartach w sztuce.
  • Czarny scenariusz w Červenohorskim Sedle.
  • WC w Szpindlerowym Młynie.
  • Sagrada Familia Ski Resort.

alpy austria Ciekawe miejsca Czarna Góra Czechy Dania francja garmisch-partenkirchen hintertux inne jeseniky Karkonosze karpacz Kaunertal kitzsteinhorn lato lipiec lodowiec Masyw Śnieżnika mölltaler narty Niemcy Norwegia otztal pistenbully pitztal polska praded Praga prinoth ratraki rower skitury solden stubai szwajcaria słowacja słowenia tatry tyrol południowy wakacyjny off-topic wiosna włochy zugspitze Śnieżnik

Instagram

Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta… Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni… Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd. Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉 #skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy. 

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi - narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus - przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou
•
Follow

Przez ostatnich kilka lat ośrodek @nahoru_rokytnice przeszedł mały lifting. Nowa strona internetowa przyjemnie przewija się na telefonie, nowy system naśnieżania TechnoAlpin pozwala zmagać się z lichymi zimami, a na stacjach pojawiły się nowe bramki, szafki depozytowe i tablice informacyjne. O stoki dba nowa flota ratraków Prinoth, wyposażonych w system satelitarny Leica, pozwalający co do centymetra kontrolować grubość pokrywy śnieżnej. Nie zmieniły się za to same wyciągi, ale czy to faktycznie wada, jeszcze sobie powiemy.

Do Rokytnic najprościej dojechać od strony Jakuszyc i Harrachowa. Po minięciu centrum miejscowości, z ciekawą wieżą ratusza i opuszczonym, imponującym budynkiem zakładów włókienniczych, trafiamy na jeden z czterech parkingów. Całodniowe parkowanie na tym położonym przy samej stacji wyciągu kosztuje 200 koron, przy czym pierwsze pół godziny jest za darmo i można je wykorzystać na rozpaczliwe szukanie wolnego miejsca, aby potem zjechać niżej i podejść pod wyciąg z buta…

Karnet kosztuje tu nieco mniej niż w Jańskich, Pecu czy Szpindlu, a samych nartostrad nie jest może za wiele (łącznie ok 14 km), ale ośrodek reklamuje je jako najdłuższe i najszersze w Karkonoszach. Faktycznie, najdłuższe warianty zjazdów mają tu prawie 3 km, w istocie są bardzo szerokie (bardzo rzadko robią się tu muldy), a jedynym wyjątkiem jest zjazd z położnego na uboczu schroniska Dvoračky, wiodący wąską ścieżką przez las i wymagający przekraczania strumieni…

Wszystkie stoki mają południową ekspozycję, więc w pogodne dni jeździ się tu zawsze w blasku słońca, ciesząc się odległymi widokami. Dostrzec stąd można położony nad Libercem Ještěd.

Jak wspomniałem, od lat nie zmieniły się tutejsze wyciągi – narciarzy wożą tu głównie dwie, niezbyt szybkie, 4-osobowe kanapy i talerzyki Poma. Z jednej strony to minus – przy tak szerokich trasach, na Lysą Horę spokojnie mogłaby kursować szybka, 6-osobowa kanapa i to bez ryzyka zatłoczenia nartostrad. Z drugiej strony można nacieszyć się jazdą bez slalomu między innymi narciarzami. 😉

#skibumpoleca #ski #skiing #narty #narciarstwo #karkonosze #rokytnicenadjizerou

1 dzień temu
View on Instagram |
1/9
A jak tam Wasze potrzeby? Stok wyratrakowany? 😚
#narty #narciarstwo #zeropotrzeb
•
Follow

A jak tam Wasze potrzeby? Stok wyratrakowany? 😚
#narty #narciarstwo #zeropotrzeb

5 dni temu
View on Instagram |
2/9
I znowu trzeba będzie otwierać te głupie nartostrady! 🤣 #narty #narciarstwo #karpacz #zimawpolsce
•
Follow

I znowu trzeba będzie otwierać te głupie nartostrady! 🤣 #narty #narciarstwo #karpacz #zimawpolsce

1 tydzień temu
View on Instagram |
3/9
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego. W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń. Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat. Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa. #skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
•
Follow

Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym.

Nartostrad jest tu 10 km, ale – kontynuując rodzinną narrację – każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie – dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych – ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat. Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy

2 tygodnie temu
View on Instagram |
4/9
A Wy mieliście okazję skorzystać z tego LUKSUSU? 😏
#narty #narciarstwo #gondola #zieleniec #tujestjakbyluksusowo
•
Follow

A Wy mieliście okazję skorzystać z tego LUKSUSU? 😏
#narty #narciarstwo #gondola #zieleniec #tujestjakbyluksusowo

2 tygodnie temu
View on Instagram |
5/9
Wiecie czego tu jeszcze brakuje - muzyki z głośnika Bluetooth 😏 
#narty #narciarstwo
•
Follow

Wiecie czego tu jeszcze brakuje – muzyki z głośnika Bluetooth 😏
#narty #narciarstwo

3 tygodnie temu
View on Instagram |
6/9
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe. Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”. Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze. Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉 #skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
•
Follow

Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři – ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil – regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona – wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec

3 tygodnie temu
View on Instagram |
7/9
A Wy kochani, dalibyście radę zjechać to na chillu, prawda? 🤗
#ski #skiing #narty #narciarstwo #pucharświata #alpineskiing #sportexpert
•
Follow

A Wy kochani, dalibyście radę zjechać to na chillu, prawda? 🤗
#ski #skiing #narty #narciarstwo #pucharświata #alpineskiing #sportexpert

4 tygodnie temu
View on Instagram |
8/9
Wszystkim narciarkom i narciarzom, spokojnych i radosnych Świąt, a w nowym roku mnóstwa śnieżnych, słonecznych dni na stokach, a przede wszystkim ZDROWIA! 😉🎄🎁❄️⛷️

#ski #skiing #narty #narciarstwo #swieta #christmas #merrychristmas #zyczenia #wigilia
•
Follow

Wszystkim narciarkom i narciarzom, spokojnych i radosnych Świąt, a w nowym roku mnóstwa śnieżnych, słonecznych dni na stokach, a przede wszystkim ZDROWIA! 😉🎄🎁❄️⛷️

#ski #skiing #narty #narciarstwo #swieta #christmas #merrychristmas #zyczenia #wigilia

4 tygodnie temu
View on Instagram |
9/9
Odwiedź Instagram

(C) All content is copyrighted.

Dumnie wspierane przez WordPressa