Przejdź do treści
SkiBum.pl

SkiBum.pl

Sezon nie kończy się nigdy!

  • Główna
  • O czym piszę?
  • Wszystkie wpisy
  • NEWSKI, czyli narciarskie niuski.
  • O mnie

Tag: otztal

Opublikowane w 2 marca, 20232 marca, 2023

adVENTure, czyli wspominamy przygody.

Przy okazji przeprowadzkowych porządków, wpadła mi w ręce narciarska mapa sprzed kilkunastu lat. W marcu 2009 r. spędziliśmy tydzień w Sölden, ale w dniu powrotu postanowiliśmy zajrzeć na chwilę do Vent. Czytaj dalej adVENTure, czyli wspominamy przygody.

Opublikowane w 25 marca, 201829 sierpnia, 2023

Na tropach Ötziego.

Ostatni weekend spędziłem w Otztal. Tamtejsze ośrodki są dość znane, ale pozwolę sobie podzielić się refleksjami
Czytaj dalej Na tropach Ötziego.

Jeździmy razem:

Ostatnie wpisy:

  • Pitztal reloaded.
  • Praska wiosna (lato, jesień)…
  • Szczęśliwa „siódemka” – 7 lodowców na idealne wejście w sezon (edycja 2025).
  • Powder alert w Wilnie.
  • Narty w lecie – poradnikoprzewodnik (edycja 2025).
  • Zug znaczy pociąg!
  • Sztuka jeżdżenia na nartach w sztuce.
  • Czarny scenariusz w Červenohorskim Sedle.
  • WC w Szpindlerowym Młynie.
  • Sagrada Familia Ski Resort.

alpy austria Ciekawe miejsca Czarna Góra Czechy Dania francja garmisch-partenkirchen hintertux inne jeseniky Karkonosze karpacz Kaunertal kitzsteinhorn lato lipiec lodowiec Masyw Śnieżnika mölltaler narty Niemcy Norwegia otztal pistenbully pitztal polska praded Praga prinoth ratraki rower skitury solden stubai szwajcaria słowacja słowenia tatry tyrol południowy wakacyjny off-topic wiosna włochy zugspitze Śnieżnik

Instagram

Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego. W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń. Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat. Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa. #skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym. 

Nartostrad jest tu 10 km, ale - kontynuując rodzinną narrację - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie - dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych - ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat.  Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy
•
Follow

Ośrodek Dolní Morava (@dolnimorava) po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w 2025 r. Choć destynacja ta wydawała mi się, jak na mój gust, zbyt „rodzinna”, to słyszałem o niej wiele dobrego.

W rzeczy samej jest to miejsce naszpikowane atrakcjami dla rodzin. Znudzone i jęczące dzieci można zabrać na „Ścieżkę w chmurach”, czyli pełną splątanych chodników wieżę widokową; na Sky Bridge, czyli ponad 700-metrową kładkę (w momencie otwarcia najdłuższą na świecie), rozciągniętą pomiędzy dwoma górskimi szczytami, albo na bobsleje, których długi tor wije się obok tras narciarskich. W lecie można tu jeszcze wypożyczyć rowery, hulajnogi, albo ochłodzić się w parku z wodnymi konstrukcjami. Z żadnych z powyższych atrakcji nie skorzystałem, bo przyjechałem JEŹDZIĆ NA NARTACH, więc skupmy się może na tym.

Nartostrad jest tu 10 km, ale – kontynuując rodzinną narrację – każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość obsługują przede wszystkim dwie kanapy. Jedna (U Slona) kursuje wzdłuż stoków raczej łagodnych i świetnych do nauki. Malowniczym i szerokim łącznikiem możemy przeskoczyć stąd to drugiej kanapy, która wwiezie nas na ponad 1000 m.n.p.m. Tu możemy udać na wspomnianą wieżę, most lub wjechać jeszcze wyżej, na Slamník (1231 m.n.p.m.). Rozciągają się z niego bardzo ładne widoki (widać stąd m.in. „nasz” Śnieżnik), a jego szeroki stok narciarze dzielą z paralotniarzami, którzy wykorzystują go jako pas startowy. Nartostrady z tej strony ośrodka są nieco bardziej strome, z jednym fragmentem oznaczonym nawet kolorem czarnym. Warto dodać, że mimo lipnej zimy wszystkie trasy były otwarte i przez cały dzień utrzymywały dobre warunki do jazdy, bez muld czy zlodowaceń.

Parkingi i gastronomia są na wysokim poziomie – dobrze zjeść możemy przy dolnych stacjach albo w restauracji przy „Ścieżce w obłokach”. Wiele elementów infrastruktury jest stosunkowo nowych – ośrodek dość prężnie się rozwija, co można sprawdzić wyszukując mapy ośrodka sprzed kilku lat. Nie ma na nich ani wspomnianych atrakcji, ani wyciągu na Slamník, a sam ośrodek nawet inaczej się nazywa.

#skibumpoleca #narty #narciarstwo #dolnimorava #czechy

7 godzin temu
View on Instagram |
1/9
A Wy mieliście okazję skorzystać z tego LUKSUSU? 😏
#narty #narciarstwo #gondola #zieleniec #tujestjakbyluksusowo
•
Follow

A Wy mieliście okazję skorzystać z tego LUKSUSU? 😏
#narty #narciarstwo #gondola #zieleniec #tujestjakbyluksusowo

4 dni temu
View on Instagram |
2/9
Wiecie czego tu jeszcze brakuje - muzyki z głośnika Bluetooth 😏 
#narty #narciarstwo
•
Follow

Wiecie czego tu jeszcze brakuje – muzyki z głośnika Bluetooth 😏
#narty #narciarstwo

1 tydzień temu
View on Instagram |
3/9
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe. Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”. Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze. Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉 #skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři - ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil - regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona - wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec
•
Follow

Położony nieopodal Pragi ośrodek @nahoru_moninec to coś podobnego do położonego przy granicy z Polską ośrodka Orlické Záhoři – ot, jedna trasa obsługiwana przez krzesełkowy wyciąg z alpejskiego demobilu. Ta w Monincu ma 1200 m długości, ale bardzo fajny profil – regularnie odbywają się tu poważne zawody, głównie snowboardowe.

Nawet gdy śniegu w okolicy nie ma w zasadzie w ogóle, to cała trasa zostaje pięknie nasnieżona – wzdłuż trasy widać nowoczesne armatki, a także urządzenia „Snow Factory”.

Z Pragi jedzie się tu około godziny, a na miejscu jest spory parking, dobra restauracja, a także sklep i wypożyczalnia Intersport. Jest to zresztą ten sam operator, który zarządza ośrodkiem w karkonoskich Rokytnicach (stąd oba mają w nazwie „Nahoru”), więc jest nadzieja, że zapał i powiew świeżości, widoczny na razie na stronach internetowych i w drobnych ulepszeniach, odbije się też pozytywnie na całej infrastrukturze.

Żeby specjalnie tłuc się z Polski, to może niekoniecznie, ale jeśli podczas zimowego wypadu do Pragi najdzie Was ochota na szusowanie, to teraz wiecie już dokąd jechać (można kupić karnet na 2 lub 4 godziny). 😉

#skibumpoleca #narty #moninec

1 tydzień temu
View on Instagram |
4/9
A Wy kochani, dalibyście radę zjechać to na chillu, prawda? 🤗
#ski #skiing #narty #narciarstwo #pucharświata #alpineskiing #sportexpert
•
Follow

A Wy kochani, dalibyście radę zjechać to na chillu, prawda? 🤗
#ski #skiing #narty #narciarstwo #pucharświata #alpineskiing #sportexpert

2 tygodnie temu
View on Instagram |
5/9
Wszystkim narciarkom i narciarzom, spokojnych i radosnych Świąt, a w nowym roku mnóstwa śnieżnych, słonecznych dni na stokach, a przede wszystkim ZDROWIA! 😉🎄🎁❄️⛷️

#ski #skiing #narty #narciarstwo #swieta #christmas #merrychristmas #zyczenia #wigilia
•
Follow

Wszystkim narciarkom i narciarzom, spokojnych i radosnych Świąt, a w nowym roku mnóstwa śnieżnych, słonecznych dni na stokach, a przede wszystkim ZDROWIA! 😉🎄🎁❄️⛷️

#ski #skiing #narty #narciarstwo #swieta #christmas #merrychristmas #zyczenia #wigilia

3 tygodnie temu
View on Instagram |
6/9
#narty #narciarstwo #skiing #ski #święta #christmas #pierniki #swiatecznewypieki #gingerbread #ratraki #snowgroomers
•
Follow

#narty #narciarstwo #skiing #ski #święta #christmas #pierniki #swiatecznewypieki #gingerbread #ratraki #snowgroomers

3 tygodnie temu
View on Instagram |
7/9
O tej porze roku powinienem opublikować tu tradycyjne „wrapped” ale nie bardzo mam ochotę podsumowywać miniony rok, pełen osobistych i zdrowotnych wyzwań.
Pod kątem narciarskim miał swoje momenty - piękne St Anton, niezawodne Belpiano, wspaniała Grandvalira. Do tego sentymentalne powroty do Szpindlerowego, Rokytnic czy na Pitztal; premierowa wizyta w Czerwenohorskim Sedle i tradycyjny, kwietniowy wypad na Zugspitze z @jedynka_bez_sternika.
Teraz jednak, zamiast wspominać kończący się rok, z nadzieją spoglądam w przyszłość. 💫
#ski #skiing #narty #narciarstwo #2025 #wrapped #czaspodsumowań
•
Follow

O tej porze roku powinienem opublikować tu tradycyjne „wrapped” ale nie bardzo mam ochotę podsumowywać miniony rok, pełen osobistych i zdrowotnych wyzwań.
Pod kątem narciarskim miał swoje momenty – piękne St Anton, niezawodne Belpiano, wspaniała Grandvalira. Do tego sentymentalne powroty do Szpindlerowego, Rokytnic czy na Pitztal; premierowa wizyta w Czerwenohorskim Sedle i tradycyjny, kwietniowy wypad na Zugspitze z @jedynka_bez_sternika.
Teraz jednak, zamiast wspominać kończący się rok, z nadzieją spoglądam w przyszłość. 💫
#ski #skiing #narty #narciarstwo #2025 #wrapped #czaspodsumowań

4 tygodnie temu
View on Instagram |
8/9
Dzień dobry Moi Drodzy.
Moje hasło: „Sezon nie kończy się nigdy” jest nadal aktualne, choć w moim przypadku sezon został chwilowo zawieszony. 
Owszem, na szpitalnym oddziale dzieją się rzeczy, które można by nazwać „białym szaleństwem”, ale generalnie wolałbym śnieg.🙈
Trzymam kciuki za udany sezon dla Was, a Wy trzymajcie kciuki za udaną diagnozę i dalsze kroki.
Liczę na to, że wkrótce znów spotkamy się na stoku! 💪❄️⛷️🏂
Dziękuję @kolorowe_raki za mentalne wsparcie. 🫶
•
Follow

Dzień dobry Moi Drodzy.
Moje hasło: „Sezon nie kończy się nigdy” jest nadal aktualne, choć w moim przypadku sezon został chwilowo zawieszony.
Owszem, na szpitalnym oddziale dzieją się rzeczy, które można by nazwać „białym szaleństwem”, ale generalnie wolałbym śnieg.🙈
Trzymam kciuki za udany sezon dla Was, a Wy trzymajcie kciuki za udaną diagnozę i dalsze kroki.
Liczę na to, że wkrótce znów spotkamy się na stoku! 💪❄️⛷️🏂
Dziękuję @kolorowe_raki za mentalne wsparcie. 🫶

1 miesiąc temu
View on Instagram |
9/9
Odwiedź Instagram

(C) All content is copyrighted.

Dumnie wspierane przez WordPressa