Skitour objazdowy.

Od dłuższego czasu przymierzałem się do tego, żeby sprawdzić jak w realu wygląda tzw. „skitour”, łączący ośrodki w Jańskich Łaźniach i Pecu pod Śnieżką w Czeskich Karkonoszach.


 
Ośrodki te obejmuje jeden karnet, ale nie są one połączone wyciągami. Można oczywiście przejechać z jednego do drugiego skibusem, ale od kilku lat można także skorzystać ze wspomnianego, atrakcyjniejszego dla narciarzy „skitouru”.
Polega on na tym, że z górnej stacji ośrodka w Jańskich zabieramy się pociesznym ratraczkiem na drugą stronę szczytu Černej Hory.
 

 
Stamtąd następnie zjeżdżamy do przełęczy. Tam czeka na nas kolejna przejażdżka „rolbą”, która zabiera nas do Peca.
 

 
Po objeżdżeniu tamtejszych stoków możemy wrócić skibusem do Jańskich Łaźni, a wszystkie te atrakcje są w cenie karnetu. Można zatem zaliczyć „skitour” w ogóle nie zaprzątając sobie głowy czymś takim jak „foki”, czy inne dziwactwa ;-P. Trasę owego objazdowego „skitouru” pokonałem najpierw w kierunku odwrotnym do „domyślnego”, wdrapując się z Peca na szczyt Černej Hory. Po krótkim biwaku i rekonesansie udałem się w drogę powrotną, płaskie odcinki pokonując rzecz jasna na fokach.
 

 
Cała trasa jest bardzo łagodna i przyjemna – gdyby ktoś chciał pożyczyć sobie skitourowy sprzęt i zobaczyć, jak to jest raz wchodzić, raz zjeżdżać, to taka trasa jest idealna. Gdzieniegdzie można się „puścić bokiem”, zjechać kawałek lasem lub przejść dzikim skrótem, ale że to park narodowy, to raczej na nielegalu.
O ośrodku w Jańskich już w tym roku pisałem. Warto wspomnieć, że na wspomnianym szczycie Černej Hory znajdują się dwa godne uwagi obiekty – stacja pierwszej, przedwojennej kolei linowej oraz wieża telewizyjna, którą pod koniec lat 70-tych wybudował polski Budimex, a wyposażyła warszawska Unitra.
 

 
Ośrodek w Pecu natomiast jest jednym z moich ulubionych. Są tu i łagodne, leżące na uboczu ośle łączki, i porządne trasy, w tym naprawdę stromy kawałek „czarnej” i mój ulubiony Javor, z którego rozpościera się wspaniały widok na miasteczko i grzbiet Karkonoszy oraz samą Śnieżkę.
 

 
Mam z Peca wiele pięknych wspomnień – zaliczałem tu W-F na studiach, jeździłem z instruktorką Wendy, która pokazała mi, jak się jeździ „Jezuskiem”, a reszta mojej rodziny została tu skutecznie straumatyzowana przez tutejszych, czeskich instruktorów i teraz mogę na spokojnie planować samotne, narciarskie wypady. 😛
 
Trasa Skitouru (na zielono):