Tanvaldský Špičák chodził mi po głowie od kilku lat, ale ciągle było mi z nim nie po drodze. Z Pragi jest jednak do niego nieco bliżej, więc w końcu udało się go odwiedzić. Czytaj dalej Tanvaldský Špičák – dla każdego coś małego.
Moninec – szybkie narty z Pragi.
Dzień po Wigilii niewiele osób rusza na stoki, zatem postanowiłem skorzystać z ciszy przed świąteczno-noworocznym szczytem i wyskoczyłem na narty. Najbliżej z Pragi było mi na Moninec, Czytaj dalej Moninec – szybkie narty z Pragi.
Pitztal reloaded.
Sezon narciarski w 2025 roku wznowiłem na Pitztalu, na którym ostatni raz byłem jakieś 6 lat temu, więc ciekawiło mnie, jak zmienił się od tego czasu.
Zug znaczy pociąg!
Choć lubię odkrywać coraz to nowe miejsca, to do niektórych wracam regularnie. Tak jest na przykład w przypadku Zugspitze, w którym co roku, w kwietniu, w kameralnym gronie znajomych kończę sezon narciarski. Jest to, rzecz jasna, koniec symboliczny, bo sezon trwa przez cały rok. Czytaj dalej Zug znaczy pociąg!
Czarny scenariusz w Červenohorskim Sedle.
Choć tegoroczny sezon jest dla mnie nieco skromniejszy, to postanowiłem wczoraj jeszcze coś z niego „wyrwać” i pojechałem do ośrodka Červenohorské Sedlo.
Przełęcz o tej samej nazwie znajduje się na wysokości ok. 1000 m.n.p.m. w czeskich Jesenikach, niedaleko najwyższego szczytu tych gór, Pradziada (Praděd). Działa tu w zasadzie całe centrum sportów górskich – mamy tu duży hotel, wypożyczalnie, bary, restauracje i w lecie ruszają stąd wycieczki turystów pieszych i rowerowych (byłem), a w zimie – narciarzy biegowych (nie byłem i nie będę), skitourowych (byłem) i zjazdowych. Czytaj dalej Czarny scenariusz w Červenohorskim Sedle.
WC w Szpindlerowym Młynie.
Są rzeczy które mamy w Polsce, ale nie ma ich w Czechach – na przykład dostęp do morza, czy burzliwa historia walk narodowo-wyzwoleńczych. Bywa też odwrotnie – są w Czechach rzeczy, których na próżno szukać w naszym kraju. Jedną z nich są zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim, które raz na kilka lat gości czeski Špindlerův Mlýn. Czytaj dalej WC w Szpindlerowym Młynie.
Sagrada Familia Ski Resort.
Do państw, które poznałem z narciarskiej strony, dołączyła właśnie Andora. Przy okazji postanowiliśmy także obejrzeć atrakcje Barcelony!
Dolní Morava z najwyższej półki
Korzystając ze sprzyjającej prognozy pogody, zwiastującej słońce i lekki mróz, wziąłem wolne w tygodniu i pojechałem uzupełnić białą plamę na mojej narciarskiej mapie – do ośrodka Dolní Morava.
Rokytnice nad Jizerou po faceliftingu.
Po kilku latach przerwy odwiedziłem ponownie Rokytnice nad Jizerou. Ostatni raz byłem tu dobrych 7-8 lat temu i przez ten czas ośrodek przeszedł mały lifting. Czytaj dalej Rokytnice nad Jizerou po faceliftingu.
Święty Antoni, muld się za nami.
Aby dobrze zacząć nowy rok, już 2. stycznia ruszyłem w Alpy na tradycyjną “trzydniówkę”. Tym razem postanowiłem skosztować czegoś wykwintnego i odwiedziłem region Arlberg. Kojarzy się on przede wszystkim z miejscowością St Anton, choć mówiąc o niej mamy na myśli na ogół także kilka innych, połączonych ze sobą karnetem i wyciągami miejscowości – m.in. Lech, Zürs czy Stuben.
