Przy okazji jeżdżenia w słoweńsko-włoskim ośrodku Kanin – Sella Nevea, odwiedziliśmy także położone nieopodal Tarvisio, skąd na nartach dojechać można na Monte Santo di Lussari.
Kanin – zamknięte, psia krew!
Choć w Słowenii mnóstwo jest szczytów sięgających grubo ponad 2000 m.n.p.m., to tylko w jednym miejscu można z takiej wysokości zjechać na nartach. Miejscem tym jest ośrodek położony w Alpach Julijskich, w okolicach szczytu o psiej nazwie Kanin. Czytaj dalej Kanin – zamknięte, psia krew!
Najdziwniejszy ośrodek narciarski.
Jak łatwo zauważyć, raczej nie odwiedzam i nie opisuję ośrodków w Polsce. Zrobię jednak wyjątek i napiszę o takim, który był najdziwniejszą, narciarską miejscówką, jaką odwiedziłem, a był to bez wątpienia stok w podwrocławskich Machnicach. Czytaj dalej Najdziwniejszy ośrodek narciarski.
Sella Ronda – rundka wokół masywu Sella.
Dzisiaj znów wspominkowo, bo na temat wyjazdu z 2018 r., a do tego dość banalnie – któż bowiem nie był i nie ma pięknych wspomnień z jeżdżenia w Sella Ronda? Czytaj dalej Sella Ronda – rundka wokół masywu Sella.
adVENTure, czyli wspominamy przygody.
Przy okazji przeprowadzkowych porządków, wpadła mi w ręce narciarska mapa sprzed kilkunastu lat. W marcu 2009 r. spędziliśmy tydzień w Sölden, ale w dniu powrotu postanowiliśmy zajrzeć na chwilę do Vent. Czytaj dalej adVENTure, czyli wspominamy przygody.
Pogranicze w śniegu, cz. 2.
Dane na początku stycznia słowo się rzekło i po miesiącu wróciłem na włosko-austriacko-szwajcarskie pogranicze, by dalej eksplorować tamtejsze ośrodki. O ile jednak za pierwszym razem odwiedziłem duże, znane destvynacje (skansen lat 90-tych w Serfaus-Fiss-Ladis, efektowne Ischgl i lodowcowy Kaunertal), o tyle teraz wybór padł na nieco mniejsze ośrodki: Schöneben / Belpiano, Nauders i Scuol. Czytaj dalej Pogranicze w śniegu, cz. 2.
W góry na skitury – część 2 (Śnieżka).
Kolejny lockdown w 2021r. był doskonałą okazja, by ruszyć na stoki – na skiturach, rzecz jasna. Tym razem wybór padł na Karpacz. Czytaj dalej W góry na skitury – część 2 (Śnieżka).
Jak skitury uratowały dzień.
Ze skiturami zapoznałem się przypadkowo – znajomi zaproponowali mi spacer wokół źródeł Łaby. Narty (niepozornie wyglądające K2) pożyczyłem w ośrodku Rokytnice nad Jizerou i wjechawszy wyciągiem do górnej stacji zrobiłem małą pętlę. Czytaj dalej Jak skitury uratowały dzień.
Triathlon na Hinteruxie.
Małe jest piękne, czyli z wizytą u księcia Liechtensteinu.
Po udanych, narciarskich wycieczkach na sycylijską Etnę w 2019 r. i grecki Parnas rok później, zastanawiałem się, czy uda mi się znaleźć jakąś narciarską ciekawostkę do odkrycia w roku bieżącym, jako że koronawirus mocno ograniczył możliwość podróżowania…
Okazało się jednak, że wyprawa do Szwajcarii stała się świetną okazją do tego, by sprawdzić co oferuje narciarzom jedno z najmniejszych państw świata – Liechtenstein. Czytaj dalej Małe jest piękne, czyli z wizytą u księcia Liechtensteinu.
