W ostatnim artykule pisałem o moich pierwszych przygodach ze skiturami. Były one na tyle satysfakcjonujące, że w tym roku nabyłem swój własny sprzęt. Po profesjonalnym pomiarze stóp (okazało się przy okazji, że mam jedną stopę bardziej :)), wygrzaniu wkładek i zamontowaniu wiązań zabrałem nowo nabyty sprzęt na dziewiczą wyprawę. Czytaj dalej W góry na skitury – część 1 (Szrenica).
Jak skitury uratowały dzień.
Ze skiturami zapoznałem się przypadkowo – znajomi zaproponowali mi spacer wokół źródeł Łaby. Narty (niepozornie wyglądające K2) pożyczyłem w ośrodku Rokytnice nad Jizerou i wjechawszy wyciągiem do górnej stacji zrobiłem małą pętlę. Czytaj dalej Jak skitury uratowały dzień.
Elektryzujące wycieczki (w Masywie Śnieżnika).
W tym roku rozwijałem swój romans z rowerami, zwłaszcza elektrycznymi. Wycieczki na tych ostatnich bardzo mi się spodobały, bo wspomagany prądem pojazd daje w górach dużo większe możliwości co do dystansu.
W jeden z weekendów objeżdżałem okolice Śnieżnika i muszę przyznać, że jest to okolica dużo przyjaźniejsza dla rowerów, niż Karkonosze, które kilka razy odwiedziłem w ubiegłym roku. Czytaj dalej Elektryzujące wycieczki (w Masywie Śnieżnika).
Elektryzujące wycieczki (w Szwarcwaldzie).
Sierpień do świetny miesiąc na narty, wszak kilometry tras na Hintertuxie czy w Passo Stelvio czekają. Bywa jednak, że zamiast stoków odwiedzam rodzinę i tak oto ubiegłego lata znalazłem się pośród szwarcwaldzkich wzgórz. Czytaj dalej Elektryzujące wycieczki (w Szwarcwaldzie).
Elektryzujące wycieczki (w Jesenikach).
Tak jak zapowiedziałem, po karkonoskich wycieczkach na rowerze elektrycznym w 2020 r., w roku 2021 postanowiłem „wypróbować” czeskie Jeseniki, w nadziei, że tamtejsze szlaki rowerowe będą ciekawsze, niiż karkonoskie, asfaltowe szosy… Wybór padł na ośrodek narciarski Červenohorskie Sedlo. Czytaj dalej Elektryzujące wycieczki (w Jesenikach).
Elektryzujące wycieczki (w Karkonoszach).
Zachęcony przyjemną przygodą z austriackimi e-rowerami w lipcu 2020, postanowiłem jeszcze w tym samym roku kontynuować tę nową znajomość, ale w nieco bliżej położonych górach – w Karkonoszach. Wiedziony chorobliwą nieufnością do usług po polskiej stronie granicy, pojechałem do ośrodka SkiResort Černá Hora – Pec, który to ośrodek bardzo lubię, a którego reklamę całkiem przypadkowo wyświetlił mi ostatnio telefon (teraz strach się odezwać w obecności telefonu, bo zaraz wyświetli reklamy związane z tematem rozmowy).
Rowerem przez Pragę.
Pamiętacie, jak jeździłem na nartach w okolicach Pragi?
Uwielbiam Pragę i w tym roku postanowiłem zwieńczyć tę milość większą, rowerową wycieczką po mniej znanych zakamrkach czeskiej stolicy. Praga bowiem to nie tylko Most Karola, Plac Wacława czy Rynek; to mnóstwo innych, ciekawych miejsc, które tutaj są w cieniu innych atrakcji, choć w innych miejscach mogłyby być gwoździem turystycznego programu. A że Praga to miasto na wzgórzach, a wycieczkę odbyłem rowerem górskim, to jak najbardziej jest to temat na ten blog! 😉 Czytaj dalej Rowerem przez Pragę.
Triathlon na Hinteruxie.
Małe jest piękne, czyli z wizytą u księcia Liechtensteinu.
Po udanych, narciarskich wycieczkach na sycylijską Etnę w 2019 r. i grecki Parnas rok później, zastanawiałem się, czy uda mi się znaleźć jakąś narciarską ciekawostkę do odkrycia w roku bieżącym, jako że koronawirus mocno ograniczył możliwość podróżowania…
Okazało się jednak, że wyprawa do Szwajcarii stała się świetną okazją do tego, by sprawdzić co oferuje narciarzom jedno z najmniejszych państw świata – Liechtenstein. Czytaj dalej Małe jest piękne, czyli z wizytą u księcia Liechtensteinu.
Ukoronowanie sezonu.
Aby nie stracić całego sezonu z powodu koronawirusa postanowiłem zabrać narty i odwiedzić Szwajcarię, która zamiast na zmianę zamykać i otwierać różne branże, postawiła na ograniczenia umiarkowane, ale za to bezwzględnie egzekwowane. Czytaj dalej Ukoronowanie sezonu.
